Ekipa w końcu opuściła jaskinię. Wszyscy trzymali płachtę, którym był przykryty magazyn a na środku leżały świeże jeszcze Bomby Kontaktowe. Droga w dół zbocza była długa i karkołomna, ale bohaterom udało się wrócić do swojego fortu. Wszyscy położyli płachtę w domku wybudowanym obok fortu. Wszyscy byli niezwykle zmęczeni, szczególnie Miki po gigantycznym napadzie promieni CUS. Sok zauważył co się stało z jego okiem i bardzo mu współczuł. Wiedział, że wkrótce wszyscy będą kalekami. Świnka natomiast nie martwiła się o nic. Wiedziała, że są na jakiś czas bezpieczni, więc zaczęła wąchać kwiatki i łapać motyle. Sok ciągle martwił się o swojego kompana.
- Myślisz, że odzyskasz swoje oko?
- To raczej nie będzie możliwe. Jednym okiem nie będę tak dobrze rzucał.
- Fakt... Ty! Może cię podszkolę?
- Spoko. Akurat mamy Bomby Kontaktowe to przetestujemy je w akcji.
- No to do roboty!
Ninja wziął świnkę i oboje zajęli się wymyślaniem celów, podczas, gdy Miki odpoczywał i starał się znosić ból. Opalał się w słońcu i czuł się bardzo bezpiecznie. Nagle zobaczył wielki portal zaraz nad ziemią, który wyrzucił piękną zieloną poświatę, tworząc na trawie tarczę do strzałek. Pirat podskoczył i zabrał Soczka stąd.
- Co to do cholery jest?!
- To są cele. Będziesz na nich trenował.
- Nie o tym mówię. Co je wyrzuciło?
- Jeśli nie robi nam krzywdy, to znaczy, że nam nie grozi.
- Coś tu jest nie tak...
Po wydobyciu bomb Sok postanowił poudawać tak jak za starych dobrych czasów. Tym razem zamiast prezentera telewizji zaczął udawać generała wojska.
No dobra, żołnierzu! Jeśli chcesz dobrze rzucać bombami to musisz się STARAĆ! Jak stracisz broń na polu bitwy to należy walczyć cały czas! Nie ma czegoś takiego jak niepełnosprawność fizyczna i umysłowa! Tutaj należy mieć cały czas rękę na pulsie! Zrozumiano?
Tak jest!
Super! Jak nie możesz dostrzec odległości od celu, użyj magii nazwanej Magią Kina! Jak nie strzelasz prosto, musisz trafić! W końcu nie masz oka! Pokaż na co cię stać!
Miki od razu wziął jedną z bomb kontaktowych i postarał się rzucić. Jego percepcja głębi sprawiła, że potknął się i bomba nie poleciała daleko. Zaraz się pozbierał i oddał kolejny strzał, ale tym razem bomba w ogóle nie szła w kierunki celu i wywalił się na trawę.
Co to ma być, żołnierzu? Mamy tutaj strzelać a nie wygłupiać się! Nie widzisz, że ci nie idzie?
Miki oderwał głowę od ziemi i spojrzał na Soczka z ukosa i wykrzyknał.
"G***o prawda!"
Po tym tekście od razu wstał i niczym karabin maszynowy zaczął rzucać po kolei bombami, które trafiały perfekcyjnie w cel. Świnka patrzyła na cały ten pokaz fajerwerków a Sok gapił się jak zaczarowany. W końcu Mikiemu skończyły się bomby i zamiast celu powstał wielki dołek.
Prawo rekrucie! Zdałeś celująco na Kapitana Oddziału Strzeleckiego! Możesz być z siebie dumny.
Miki od razu poszedł spać i nie ruszył się z miejsca. Sok patrzył tylko na dziurę, która powstała. Wydawała się nieskończona.
- Myślisz, że ta dziura coś znaczy? - zaczął Soczek
- Nie do końca... - odpowiedział Yourself
- Bo jeśli coś tam jest na dole to ja nie zamierzam schodzić.
- Widzisz to samo co ja, czy coś tam się...
Nagle coś niewidzialnego pociągnęło za świnkę, która spadła z krzykiem. Soczek rzucił się za nim.
Miki usłyszał krzyki i już miał wskoczyć za nim, ale coś złapało go za kołnierz. Zapadł w sen i przez chwilę zanim zasnął widział oddalającą się od niego dziurę...
Chwilę potem przybyło parę osób w kaskach. Jeden z nich nosił wąsy i miał czarny hełm a cała reszta ubrana była w różne kolory od zieleni po czerwień.
- To wygląda na dobre miejsce. Równina, ładny dołek do zrobienia studni a fort zaoszczędzi nam budulca. - powiedział Sir Ranger. - Kto uważa, że to dobre miejsce?
Wszyscy zaczęli skakać z radości.
- Od dziś niech zacznie się budowa BlockCity!
Flaga zostałą wbita.
To be continued...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fanfiction. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fanfiction. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 12 listopada 2015
sobota, 10 października 2015
BombStory #3 - BombSquad Fanfiction
Ten odcinek jest dużo brutalniejszy niż reszta odcinków. Zalecamy zachowanie dystansu i ignorowanie kiczu "Czarny charakter szantażuje bohatera".
Przez następne parę godzin nie było informacji o bohaterach.
Ale po jakimś czasie, Yourself otworzył oczy. To co zobaczył, przeraziło go, ale nie było czasu na krzyki. On i Soczek leżeli w klatce otoczonej kolcami w pomieszczeniu, które przypominało laboratorium. Sam pokój nie był osłonięty żadnymi kafelkami. Była to jaskinia z wielkim otworem na zewnątrz. Postawione zostały tam barierki, by nikt nie wypadł, podziwiając widoki. Na lewo od klatki znajdował się stolik ze szkłem laboratoryjnym, różnymi substancjami. Na prawo stał warsztat, na której leżała wielka kula. Zaraz obok stała babka, którą Sok spotkał całkiem niedawno na łące. Świnka wiedziała, że należy reagować. Potrząsnął swojego kolegę, by też się obudził.
- Eee... Co?
- Wstawaj! Patrz gdzie jesteśmy!
- No ładnie...
Babka usłyszała rozmowy i odwróciła się.
- Wreszcie się obudziliście - powiedziała - Witajcie w Jaskiniowej Fortecy! Moim laboratorium, gdzie prowadzę badania nad zjawiskami paranormalnymi. Jesteście całkiem ciekawym przypadkiem, w którym doświadczyliście skoku międzywymiarowego. Nie wiem dokładnie w jaki sposób to zrobiliście, ale się dowiem.
- A co się stało z TheMikirogiem? - zapytał SoK
- Tym głupim piratem? Wykazywał największą aktywność międzywymiarową, więc postanowiłam go potraktować promieniami CUS, żeby przeszukać go atom po atomie. Będzie bolało, ale to mnie nie dotyczy.
- A ty kim jesteś?
- Hehe... Kim ja jestem? Jestem Zoe, a wy będziecie moimi więźniami. Bawcie się dobrze! Wynaleziono tyle zabaw... a, sory. To początek świata. Nie ma zabaw! Hihi, chyba, że wymyślicie.
Wróciła do pracy. Gdy pogrzebała trochę w swojej kuli, weszła do pokoju obok. Małej śwince od razu zaczeło odbijać.
Tosi tosi łapci
Pojedziemy do babci
Babcia da nam ciastek
A dziadek łakoci
- Weź już przestań! Siedź cicho, proszę!
Mała świnka od razu zapadła w sen, gdy Sok przyglądał się tajemniczej kuli na stole. Im dłużej się jej przyglądał tym bardziej widział w niej coś złowrogiego i tajemniczego.
Tymczasem Zoe w drugim pokoju uruchomiła maszynę, która sprawiła, że z podłogi wysunął się gigantyczny tłok, na którym był przyklejony za pomocą magnesu TheMikirog,
- No hej! - powiedziała Zoe
- Ech. Czemu JA muszę się poświęcać za kolegów? - powiedział pirat
- A wolisz, by słodka świnka została tym potraktowana?
- Niech ci będzie! Ja tu zostanę, ale nie myśl, że się tak łatwo poddam!
- Ach tak?
Zoe uruchomiła promień CUS na najmniejszej mocy. Mikiego od razu złapał skurcz.
- Jak ci się podoba to urządzenie? Promień powoli wdziera ci się w ciało. Jak się rozprzestrzeni po całym ciele, rozpadniesz się na tysiące kawałków. Brzmi złowrogo, prawda?
- Ty ****!
- Uspokoję cię. Będziesz cały, ale na odległość. Kawałki będę po kolei badała aż znajdę jakiekolwiek oznaki twojego skoku. Wiesz co? Zmniejszę ci cierpienie.
Zoe powiększyła moc promienia sądząc, że przyspieszy to proces. Pirat dostał gigantycznych zmarszczek, a głos stał się bardziej ochrypły.
- Ale wyglądasz. Prawdziwy pirat! Czego ci brakuje? Opaski na oczy!
Zwariowana babka nakierowała promień na oko, co spowodowało eksplozję gałki ocznej. Po operacji przywróciła promień na oryginalną pozycję i założyła Mikiemu opaskę.
- Co się tam dzieje? - Sok przerażony zapytał po cichu
- Boję się! - dodała świnka
- Teraz jest dużo lepiej. - powiedziała Zoe
- Co mam zrobić? Jak mam zmniejszyć ból? Lepiej mnie ZABIJ!
- Nah... Zamiast tego dam ci dwie możliwości. Albo powiesz mi jakim cudem doświadczyłeś skoku międzywymiarowego, albo powiększę promień na maksa i to będzie koniec twojego żywota.
Przybliżyła twarz do Mikiego.
- To już nie żarty. Pamiętaj, że mam nad tobą władzę.
Świnka wszystko to usłyszała w drugim pokoju i zaczęła płakać. Brzmiało to jak alarm stopnia nadkrytycznego.
- Cóż to?! Zostań tutaj, To musi być maszyna.
Zoe pobiegła do pokoju z klatką. Fale dźwiękowe generowane przez Yourself odepchnęły babkę z powrotem do pokoju z promieniem. Straciła przytomność. Tymczasem Miki usłyszał majaczenie świnki. To małe stworzenie narobiło sporo szkód, ale wiedział, że zaraz on i cała reszta zginie. Nagle wokół Mikiego uformowała się magiczna bariera, która odbiła promień. Maszyna wybuchła. Babka odzyskała przytomność.
- Ach... Co do... gdzie jest ten...
Pokój dookoła niej był pełen dymu. Wstała i patrzyła w chmurę. Po chwili zobaczyła Mikiego odklejonego od tłoku.
- A ty jak. Powinieneś już nie żyć!
- Cicho! Teraz ja tu mówię! Nie doświadczyłem skoku między wymiarowego. Jestem pierwszym człowiekiem tego świata! Ja i moi koledzy stworzeni byli, by dawać ludziom nadzieję, żeby nie przynosić monotoni. Siła przyjaźni pokonała zło, ale teraz... TO JA POWINIENEM CIĘ ZABIĆ.
Miki wyskoczył, uderzył Zoe w głowę, a klatkę kopnał z całej siły. Yourself i Sok natychmiast doskoczyli do Mikiego, który wylądował.
- Co teraz masz do powiedzenia, zakuta pało? - rzucił Miki
Zoe od razu wzięła kulę do ręki. Po jaskini rozeszło się pipczenie.
- Mam już dość tych waszych gatek. Nie podchodźcie do mnie. Nie próbujcie mnie uderzać. Jeśli traficie w tą kulę, wszyscy wylecimy w powietrze. Czy to jasne?
- No ok... - przestraszona świnka odpowiedziała
- Grzeczny chłopczyk.
Babka cofała się powoli do tyłu trzymając kulę przed sobą.
- Latami czekałam na taki obrót spraw, ale teraz jestem bezpieczna! Nic mi nie zrobicie!
Kula nagle zaczęła pipczeć.
- Za długo się przechwalałaś, co? - powiedział Sok
- To wyparowało szybko - powiedziała Zoe
Kula wybuchła i jedyne co zostało po Zoe to odłamki jej ciała. Nastała cisza. Youself zaczął szybko oddychać ze stresu. Sok zaczał:
- Miki. Co do c***a! Co do c***a się stało?!
- Nie wiem, ale z pewnością nie żyje. Gdziekolwiek będziemy, będą czychać na nas niebezpieczeństwa. Nikt nie jest bezpieczny...
Przez parę minut ekipa patrzyła się na odłamki Zoe w towarzystwie górskiego powietrza.
- To chyba wszystko ok. Chodźmy. - powiedział Miki
- Czekaj! Co to była za kula? - zainteresował się Sok
Spojrzał na kartki papieru leżące przy stanowisku do pracy. "Ciekawy sprzęt" - powiedział ninja. "Co tutaj nabazgrała? Przeczytam wam."
Bomba Kontaktowa MK2 - ulepszona wersja modelu MK1. Teraz bez lontu!
Aktywuje się zaraz po zabraniu do ręki. Mocne uderzenie aktywuje ją. Cel zostanie spalony!
Buhahahaha!
To jeszcze nie wszystko! Bomba automatycznie wykrywa osobę aktywującą, przez co jak ona dotyka, jest cała! Na wypadek awarii systemu, model MK2 wchodzi w tryb autodestrukcji po upływie 20 sekund. To jest dobry kawałek technologii!
Sposób wytworzenia: tajne.
- Heh. Zoe sama się wysadziła, gdy jej wynalazek był w trybie autodestrukcji. - wywnioskował Sok
- Ej! Zobaczcie na tą klapę! - powiedział Yourself
Na niej była kartka z narysowaną bombą MK2. Miki otworzył właz i zrzedł na dół. To była piwnica. Po znalezieniu włącznika widok zaskoczył bohaterów dużą ilością Bomb Kontaktowych.
- F**k yeah! - wykrzyknał Miki
To be continued...
- Wreszcie się obudziliście - powiedziała - Witajcie w Jaskiniowej Fortecy! Moim laboratorium, gdzie prowadzę badania nad zjawiskami paranormalnymi. Jesteście całkiem ciekawym przypadkiem, w którym doświadczyliście skoku międzywymiarowego. Nie wiem dokładnie w jaki sposób to zrobiliście, ale się dowiem.
- A co się stało z TheMikirogiem? - zapytał SoK
- Tym głupim piratem? Wykazywał największą aktywność międzywymiarową, więc postanowiłam go potraktować promieniami CUS, żeby przeszukać go atom po atomie. Będzie bolało, ale to mnie nie dotyczy.
- A ty kim jesteś?
- Hehe... Kim ja jestem? Jestem Zoe, a wy będziecie moimi więźniami. Bawcie się dobrze! Wynaleziono tyle zabaw... a, sory. To początek świata. Nie ma zabaw! Hihi, chyba, że wymyślicie.
Wróciła do pracy. Gdy pogrzebała trochę w swojej kuli, weszła do pokoju obok. Małej śwince od razu zaczeło odbijać.
Tosi tosi łapci
Pojedziemy do babci
Babcia da nam ciastek
A dziadek łakoci
- Weź już przestań! Siedź cicho, proszę!
Mała świnka od razu zapadła w sen, gdy Sok przyglądał się tajemniczej kuli na stole. Im dłużej się jej przyglądał tym bardziej widział w niej coś złowrogiego i tajemniczego.
Tymczasem Zoe w drugim pokoju uruchomiła maszynę, która sprawiła, że z podłogi wysunął się gigantyczny tłok, na którym był przyklejony za pomocą magnesu TheMikirog,
- No hej! - powiedziała Zoe
- Ech. Czemu JA muszę się poświęcać za kolegów? - powiedział pirat
- A wolisz, by słodka świnka została tym potraktowana?
- Niech ci będzie! Ja tu zostanę, ale nie myśl, że się tak łatwo poddam!
- Ach tak?
Zoe uruchomiła promień CUS na najmniejszej mocy. Mikiego od razu złapał skurcz.
- Jak ci się podoba to urządzenie? Promień powoli wdziera ci się w ciało. Jak się rozprzestrzeni po całym ciele, rozpadniesz się na tysiące kawałków. Brzmi złowrogo, prawda?
- Ty ****!
- Uspokoję cię. Będziesz cały, ale na odległość. Kawałki będę po kolei badała aż znajdę jakiekolwiek oznaki twojego skoku. Wiesz co? Zmniejszę ci cierpienie.
Zoe powiększyła moc promienia sądząc, że przyspieszy to proces. Pirat dostał gigantycznych zmarszczek, a głos stał się bardziej ochrypły.
- Ale wyglądasz. Prawdziwy pirat! Czego ci brakuje? Opaski na oczy!
Zwariowana babka nakierowała promień na oko, co spowodowało eksplozję gałki ocznej. Po operacji przywróciła promień na oryginalną pozycję i założyła Mikiemu opaskę.
- Co się tam dzieje? - Sok przerażony zapytał po cichu
- Boję się! - dodała świnka
- Teraz jest dużo lepiej. - powiedziała Zoe
- Co mam zrobić? Jak mam zmniejszyć ból? Lepiej mnie ZABIJ!
- Nah... Zamiast tego dam ci dwie możliwości. Albo powiesz mi jakim cudem doświadczyłeś skoku międzywymiarowego, albo powiększę promień na maksa i to będzie koniec twojego żywota.
Przybliżyła twarz do Mikiego.
- To już nie żarty. Pamiętaj, że mam nad tobą władzę.
Świnka wszystko to usłyszała w drugim pokoju i zaczęła płakać. Brzmiało to jak alarm stopnia nadkrytycznego.
- Cóż to?! Zostań tutaj, To musi być maszyna.
Zoe pobiegła do pokoju z klatką. Fale dźwiękowe generowane przez Yourself odepchnęły babkę z powrotem do pokoju z promieniem. Straciła przytomność. Tymczasem Miki usłyszał majaczenie świnki. To małe stworzenie narobiło sporo szkód, ale wiedział, że zaraz on i cała reszta zginie. Nagle wokół Mikiego uformowała się magiczna bariera, która odbiła promień. Maszyna wybuchła. Babka odzyskała przytomność.
- Ach... Co do... gdzie jest ten...
Pokój dookoła niej był pełen dymu. Wstała i patrzyła w chmurę. Po chwili zobaczyła Mikiego odklejonego od tłoku.
- A ty jak. Powinieneś już nie żyć!
- Cicho! Teraz ja tu mówię! Nie doświadczyłem skoku między wymiarowego. Jestem pierwszym człowiekiem tego świata! Ja i moi koledzy stworzeni byli, by dawać ludziom nadzieję, żeby nie przynosić monotoni. Siła przyjaźni pokonała zło, ale teraz... TO JA POWINIENEM CIĘ ZABIĆ.
Miki wyskoczył, uderzył Zoe w głowę, a klatkę kopnał z całej siły. Yourself i Sok natychmiast doskoczyli do Mikiego, który wylądował.
- Co teraz masz do powiedzenia, zakuta pało? - rzucił Miki
Zoe od razu wzięła kulę do ręki. Po jaskini rozeszło się pipczenie.
- Mam już dość tych waszych gatek. Nie podchodźcie do mnie. Nie próbujcie mnie uderzać. Jeśli traficie w tą kulę, wszyscy wylecimy w powietrze. Czy to jasne?
- No ok... - przestraszona świnka odpowiedziała
- Grzeczny chłopczyk.
Babka cofała się powoli do tyłu trzymając kulę przed sobą.
- Latami czekałam na taki obrót spraw, ale teraz jestem bezpieczna! Nic mi nie zrobicie!
Kula nagle zaczęła pipczeć.
- Za długo się przechwalałaś, co? - powiedział Sok
- To wyparowało szybko - powiedziała Zoe
Kula wybuchła i jedyne co zostało po Zoe to odłamki jej ciała. Nastała cisza. Youself zaczął szybko oddychać ze stresu. Sok zaczał:
- Miki. Co do c***a! Co do c***a się stało?!
- Nie wiem, ale z pewnością nie żyje. Gdziekolwiek będziemy, będą czychać na nas niebezpieczeństwa. Nikt nie jest bezpieczny...
Przez parę minut ekipa patrzyła się na odłamki Zoe w towarzystwie górskiego powietrza.
- To chyba wszystko ok. Chodźmy. - powiedział Miki
- Czekaj! Co to była za kula? - zainteresował się Sok
Spojrzał na kartki papieru leżące przy stanowisku do pracy. "Ciekawy sprzęt" - powiedział ninja. "Co tutaj nabazgrała? Przeczytam wam."
Bomba Kontaktowa MK2 - ulepszona wersja modelu MK1. Teraz bez lontu!
Aktywuje się zaraz po zabraniu do ręki. Mocne uderzenie aktywuje ją. Cel zostanie spalony!
Buhahahaha!
To jeszcze nie wszystko! Bomba automatycznie wykrywa osobę aktywującą, przez co jak ona dotyka, jest cała! Na wypadek awarii systemu, model MK2 wchodzi w tryb autodestrukcji po upływie 20 sekund. To jest dobry kawałek technologii!
Sposób wytworzenia: tajne.
- Heh. Zoe sama się wysadziła, gdy jej wynalazek był w trybie autodestrukcji. - wywnioskował Sok
- Ej! Zobaczcie na tą klapę! - powiedział Yourself
Na niej była kartka z narysowaną bombą MK2. Miki otworzył właz i zrzedł na dół. To była piwnica. Po znalezieniu włącznika widok zaskoczył bohaterów dużą ilością Bomb Kontaktowych.
- F**k yeah! - wykrzyknał Miki
To be continued...
czwartek, 1 października 2015
BombStory #2 - BombSquad Fanfiction
Nastaje drugi dzień. Trzej bohaterowie po wyspaniu się zauważyli nieciekawy widok. Ich jedyne drzewo stało na miejscu. Cała reszta zawaliła się z niewiadomych przyczyn. Mikiemu nie dawał spokoju niedźwiedź, którego zgubili wczoraj. Nie wiedział gdzie jest. Nie wiedział czy się przeprowadził czy dalej ich szuka. Miki obudził Soczka, by porozmawiać o tym.
- Jak się spało? - zaczął Miki
- Na igłach to kiepsko. Mogłeś wybrać coś wygodniejszego.
- Ważne, że nie spadłeś. Co myślisz o niedźwiedziu? Rozejrzyj się dookoła! Myślisz, że to mógł być on?
- Nie sądzę. Zbyt słaby, by przecinać w pół.
Yourself podsłuchał rozmowę, wstał i rozejrzał się dookoła, by zobaczyć otoczenie na własne oczy. Pod drzewem na którym spali zauważył jeszcze jedno, które spadło i wylądowało zaraz obok nich. Jeszcze dziwniejsze czekało go, gdy zszedł z drzewa. To co zobaczył, było niebywałe. Niedźwiedź został zgnieciony drzewem. I to nie mógł on ścinać drzew, bo musiałby je spalić bombami. W dodatku zamiast szukać ofiar, cały czas spał. "Biedny misio" - mówił Yourself - "Teraz zaczyna mi go żałować, nawet jak chciał mnie zjeść. Coś tu jest nie tak". Yourself zawołał kolegów na dół, by przyjrzeli się misiowi. Misio lekko uniósł łapę i upuścił ją. Potem już się nie ruszył.
- No nieźle - powiedział Miki - Nieźle go przygniotło
- Myślicie, że to jakaś tajemnicza siła rozwaliła te drzewa? - zapytał Sok
- Nie wiem - powiedział Yourself
- Mam dziwne poczucie, że coś tu się dzieje niedobrego - stwierdził Miki - Rozejrzyjmy się.
Yourself zaciekawił się ruinami w oddali. Poszedł w tamtym kierunku. Miki natomiast poszedł głębiej w las. SoK postanowił wrócić na łąkę, by zobaczyć, co ominał. Rozdzielenie było ryzykowne, ale ułatwiało znalezienie rzeczy. Rzućmy okiem na osoby pokolei co zobaczyły.
TheMikirog
Pirat przechodząc przez las wdychał powietrze i raczej nie interesowało go otoczenie. To się zmieniło, gdy zobaczył ul, gdzie dookoła spały misie po zjedzonym miodku. Mikiemu zaszła ochota na miodek, więc postanowił przekraść się do ula i wydobyć trochę. Przechodząc w pobliżu wielgachnych ciał i plam miodu, staną na jednej z nich. Wielkie plask rozeszło się dookoła lasu. Misie od razu się obudziły a Miki stał bezruchu myśląc, że odpuszczą. Misie patrzyły na pirata pewien czas, po czym wszystkie zaryszały. Miki od razu rozwalił ul i wylizał tyle, ile się da. Teraz to tylko uciekać! A co robią jego pozostali koledzy?
SoK
Mały ninja postanowił nie marnować czasu. Od razu pobiegł pod łąkę. Ponieważ zauważył dziwne hałasy, schował się za drzewem. Na łące stała dziwna babka z zieloną kitką i zbroją. Interesowała się zgniecioną trawą i kwiatami, które zostały po upuszczeniu Mikiego i Soczka z miejsca powstania. Trzymała w ręku dużą kartkę papieru. Wyglądała na bardzo zajętą. Soczek od razu poszedł zawiadomić kolegów. Została tylko świnka.
Yourself
Rzadki gatunek zielonej świni może nie jest taki głupi, jak by się mogło wydawać. Pobiegł zobaczyć ruiny, które wyglądały jak dwa forty. Zrobione z klocków wydawały się mistyczne i piękne dla oczu. Na jednej z czterech wierz wisiała złamana flaga, a fort był pokryty mchem. Toteż świnka postanowiła powiedzieć o swoim odkryciu reszcie ekipy. By ich wezwać, zaczął rzucać dookoła fortu bombami tak, by huki przyprowadziły przyjaciół jednocześnie unikając, by nie uszkodzić fortu. Pierwszy na miejscu zjawił się Soczek, który wydał się być bardzo przejęty znaleziskiem.
- Czy ty wiesz, że znalazłem babę, która była na łące po nas... ooo... niezły fort.
- Dzięki. Teraz na coś się przydałem. Wezwałem was bombami i jedna niechcący wpadła na fort. Wydaje się być bomboodporna.
- Dobre wiadomości. Tutaj będzie nasz dom. Zero spania na drzewie!
Jak Soczek i Yourself urządzali sobie domek, Miki przybiegł ciągnąc za sobą stado misiów. Miki od razu schował się w forcie ze świnią i ninją. Misie zajęły drugi fort. Od teraz zaczęła się bitwa o życie.
WSZYSTKIE JEDNOSTKI, DO BOJU!
Miki krzyknął triumfalnie, podczas, gry misie wywrzeszczały okrzyk bojowy w postaci ryków. Yourself postanowił, że będzie bić się z misiami, bo mimo młodego wieku, ciągle boi się bomb. Soczek postanowił wspierać świnię zwracając uwagę hordy i bijąc się z tymi, którzy odważyli się podejść za blisko. Miki postanowił natomiast wesprzeć ich dwóch z dystansu, rzucając bomby w duże grupy.
- Posmakujcie tego, wy futrzaste s*******y - krzyknął Miki, rzucając bombę, która wysadziła trzech misiów, które spadły z fortu.
- Zrobię z was golonkę! - Yourself przywalił jednemu misiowi w gębę a drugiego kopnął między nogami. Wszystko to zrobił jednocześnie.
- Gdzie wy macie oczy? Jestem tutaj! - Soczek podszkoczył na głowach swoich rywali i zbił jednego misia w ziemię.
Walka tak toczyła się w podobnym schemacie. W końcu misie odeszły pokonane. Jeden podszedł do ulu, które Miki ukradł, ale przestraszył się bohaterów i uciekł razem z resztą kompanów.
- Zwycięstwo! - krzyknął Soczek
- Tak to się robi! - powiedział miki - Jestem z was dumny.
- Ten fort świetnie nadaje się na organizowanie pojedynków ze złymi kolesiami - stwierdził Yourself przyglądając się fortom.
Soczek nie wyglądał zbyt dobrze. Mimo zwycięstwa czuł, że coś jest nie tak. Miki zauważył jego minę.
- Co jest nie tak, Soczek?
- Ciągle myślę o tej dziewczynie, która była tam na łące. Myślę, że planowała na nas atak.
- O czym ty mówisz?
Nagle pojawił się duży cień zza krzaków.
- Chodzi o nią...
Ciąg dalszy nastąpi!
- Jak się spało? - zaczął Miki
- Na igłach to kiepsko. Mogłeś wybrać coś wygodniejszego.
- Ważne, że nie spadłeś. Co myślisz o niedźwiedziu? Rozejrzyj się dookoła! Myślisz, że to mógł być on?
- Nie sądzę. Zbyt słaby, by przecinać w pół.
Yourself podsłuchał rozmowę, wstał i rozejrzał się dookoła, by zobaczyć otoczenie na własne oczy. Pod drzewem na którym spali zauważył jeszcze jedno, które spadło i wylądowało zaraz obok nich. Jeszcze dziwniejsze czekało go, gdy zszedł z drzewa. To co zobaczył, było niebywałe. Niedźwiedź został zgnieciony drzewem. I to nie mógł on ścinać drzew, bo musiałby je spalić bombami. W dodatku zamiast szukać ofiar, cały czas spał. "Biedny misio" - mówił Yourself - "Teraz zaczyna mi go żałować, nawet jak chciał mnie zjeść. Coś tu jest nie tak". Yourself zawołał kolegów na dół, by przyjrzeli się misiowi. Misio lekko uniósł łapę i upuścił ją. Potem już się nie ruszył.
- No nieźle - powiedział Miki - Nieźle go przygniotło
- Myślicie, że to jakaś tajemnicza siła rozwaliła te drzewa? - zapytał Sok
- Nie wiem - powiedział Yourself
- Mam dziwne poczucie, że coś tu się dzieje niedobrego - stwierdził Miki - Rozejrzyjmy się.
Yourself zaciekawił się ruinami w oddali. Poszedł w tamtym kierunku. Miki natomiast poszedł głębiej w las. SoK postanowił wrócić na łąkę, by zobaczyć, co ominał. Rozdzielenie było ryzykowne, ale ułatwiało znalezienie rzeczy. Rzućmy okiem na osoby pokolei co zobaczyły.
TheMikirog
Pirat przechodząc przez las wdychał powietrze i raczej nie interesowało go otoczenie. To się zmieniło, gdy zobaczył ul, gdzie dookoła spały misie po zjedzonym miodku. Mikiemu zaszła ochota na miodek, więc postanowił przekraść się do ula i wydobyć trochę. Przechodząc w pobliżu wielgachnych ciał i plam miodu, staną na jednej z nich. Wielkie plask rozeszło się dookoła lasu. Misie od razu się obudziły a Miki stał bezruchu myśląc, że odpuszczą. Misie patrzyły na pirata pewien czas, po czym wszystkie zaryszały. Miki od razu rozwalił ul i wylizał tyle, ile się da. Teraz to tylko uciekać! A co robią jego pozostali koledzy?
SoK
Mały ninja postanowił nie marnować czasu. Od razu pobiegł pod łąkę. Ponieważ zauważył dziwne hałasy, schował się za drzewem. Na łące stała dziwna babka z zieloną kitką i zbroją. Interesowała się zgniecioną trawą i kwiatami, które zostały po upuszczeniu Mikiego i Soczka z miejsca powstania. Trzymała w ręku dużą kartkę papieru. Wyglądała na bardzo zajętą. Soczek od razu poszedł zawiadomić kolegów. Została tylko świnka.
Yourself
Rzadki gatunek zielonej świni może nie jest taki głupi, jak by się mogło wydawać. Pobiegł zobaczyć ruiny, które wyglądały jak dwa forty. Zrobione z klocków wydawały się mistyczne i piękne dla oczu. Na jednej z czterech wierz wisiała złamana flaga, a fort był pokryty mchem. Toteż świnka postanowiła powiedzieć o swoim odkryciu reszcie ekipy. By ich wezwać, zaczął rzucać dookoła fortu bombami tak, by huki przyprowadziły przyjaciół jednocześnie unikając, by nie uszkodzić fortu. Pierwszy na miejscu zjawił się Soczek, który wydał się być bardzo przejęty znaleziskiem.
- Czy ty wiesz, że znalazłem babę, która była na łące po nas... ooo... niezły fort.
- Dzięki. Teraz na coś się przydałem. Wezwałem was bombami i jedna niechcący wpadła na fort. Wydaje się być bomboodporna.
- Dobre wiadomości. Tutaj będzie nasz dom. Zero spania na drzewie!
Jak Soczek i Yourself urządzali sobie domek, Miki przybiegł ciągnąc za sobą stado misiów. Miki od razu schował się w forcie ze świnią i ninją. Misie zajęły drugi fort. Od teraz zaczęła się bitwa o życie.
WSZYSTKIE JEDNOSTKI, DO BOJU!
Miki krzyknął triumfalnie, podczas, gry misie wywrzeszczały okrzyk bojowy w postaci ryków. Yourself postanowił, że będzie bić się z misiami, bo mimo młodego wieku, ciągle boi się bomb. Soczek postanowił wspierać świnię zwracając uwagę hordy i bijąc się z tymi, którzy odważyli się podejść za blisko. Miki postanowił natomiast wesprzeć ich dwóch z dystansu, rzucając bomby w duże grupy.
- Posmakujcie tego, wy futrzaste s*******y - krzyknął Miki, rzucając bombę, która wysadziła trzech misiów, które spadły z fortu.
- Zrobię z was golonkę! - Yourself przywalił jednemu misiowi w gębę a drugiego kopnął między nogami. Wszystko to zrobił jednocześnie.
- Gdzie wy macie oczy? Jestem tutaj! - Soczek podszkoczył na głowach swoich rywali i zbił jednego misia w ziemię.
Walka tak toczyła się w podobnym schemacie. W końcu misie odeszły pokonane. Jeden podszedł do ulu, które Miki ukradł, ale przestraszył się bohaterów i uciekł razem z resztą kompanów.
- Zwycięstwo! - krzyknął Soczek
- Tak to się robi! - powiedział miki - Jestem z was dumny.
- Ten fort świetnie nadaje się na organizowanie pojedynków ze złymi kolesiami - stwierdził Yourself przyglądając się fortom.
Soczek nie wyglądał zbyt dobrze. Mimo zwycięstwa czuł, że coś jest nie tak. Miki zauważył jego minę.
- Co jest nie tak, Soczek?
- Ciągle myślę o tej dziewczynie, która była tam na łące. Myślę, że planowała na nas atak.
- O czym ty mówisz?
Nagle pojawił się duży cień zza krzaków.
- Chodzi o nią...
Ciąg dalszy nastąpi!
niedziela, 27 września 2015
BombStory #1 - BombSquad Fanfiction
Witajcie w klockolandii! To magiczny świat, gdzie wszystko jest możliwe. Drzewa o niemożliwych kształtach, struktury, które wznoszą się i nie wiadomo do kogo należą. To jest to! Świat pełen pokoju i fantazji. Ale czegoś mi tutaj brakuje. Co każdy świat powinien mieć, by przykuwał oko i dawał o sobie znać? Wiem! Potrzebuje on bohatera! Kogoś, kto będzie pilnował porządku krainy czarów. Fajnie będzie zerkać oko na stół i przyglądać się jego poczynaniom. Ale jaki on będzie? Będzie piratem. Tak, oni są rządni przygód. Teraz warto go pokolorować. Kubki Playdoh mi się kończą z kolorem brązowym. Czy piraci muszą być brązowi? Zróbmy go czarnego! A by podkreślić jego charakter, dam niebieską obwódkę na jego kapeluszu. Wygląda ciekawie. Teraz tylko nadać mu imię... Coś co będzie niepowtarzalne nigdzie indziej. Mam pomysł! Nazwę go TheMikirog! To będzie jego oficjalne imię, rzecz jasna. Niech do innych zwraca się Miki. Kolego! Witaj w klockolandii! Nie bój się, to ja, twój stwórca. Czujesz się samotny? Nie martw się. Zrobię ci kolegę do towarzystwa! Kto jeszcze jest równie historyczny, przebiegły i chytry? Może ninja? To będzie pasowało do niego. Ninje są zawsze czarne, szare lub białe. Czemu tak słabo? Ja chcę kolorowy świat! Więc dam temu kolesiowi żółty płaszcz i zieloną maskę. I tak narodzi tu się SoK! Fajnie, że mam was na pokładzie. Ten świat jest stworzony dla was do eksploracji. Nie zmarnujcie tej okazji. Poznajcie się lepiej.
Stwórca kończąc swoją robotę zostawił bohaterów na łące, która nie wyglądała przykuwająco dla oka. Świat dopiero jest w trakcie tworzenia a tu już tworzy bohaterów tej historii! Łąka to tylko zielona ciastolina i wyglądała okropnie! Ale miała swój urok. Trawa z modeliny zawsze wydawała się interesująca nie dlatego, że ma krzykliwy kolor, ale z powodu odcisków stwórcy, które można było na każdym kroku badać. Bohaterowie sobie tak leżeli i leżeli, ale nie mieli odwagi się odezwać. To dwa oddzielne byty, które są skazane na to, co zrobi stwórca! Niech SoK zrobi pierwszy ruch...
- Kim ty jesteś?
- Jestem piratem. Władcą mórz... Zapomniałem. Jeszcze nie stworzono.
- Ale jak masz na imię?
- TheMikirog, ale możesz mówić na mnie Miki.
- A ja SoK. Miło cię poznać.
- Widzisz te góry? Stwórca już wie jak zrobić krajobraz zapierających dech w piersiach.
- Zobaczmy co tam się kryje!
- Dobry pomysł!
Pierwsza rozmowa w historii świata została dokonana. Teraz dwójka rusza w kierunku gór przez las. Las był równie brzydki i fascynujący jak łąka, ale dużo więcej się tu działo. Co tam jest? Pierwsze zwierzaki! Były to dziwne kucharzyki, które biegały dookoła i krzyczały na całe gardło. SoK postanowił zakpić sobie robiąc pseudo program telewizyjny.
Nagle część świń zaczęła rzucać bombami (!) klejowymi i część z nich została zabita. Zostały z nich tylko fragmenty rozrzucone dookoła lasu.
- TO MÓWI! Uciekaj!
SoK uciekł na drzewo. Miki postanowił zbadać bliżej.
- Jakim cudem ty mówisz?
- Inne świnie też mówią, ale nie umieją alfabetu, dlatego krzyczą swoje. Ja wolę siedzieć cicho, bo jak jest się grzeczny, to można coś dostać.
- Wśród takich głupków nic nie dostaniesz. Z nami, czemu nie. Dołącz do nas! Będziemy się nieźle bawili.
- Zgoda. Już wolę was od tamtych niedorozwiniętych przygłupów.
SoK zaskoczony obrotem spraw zsunął się z drzewa i zapytał bojaźliwie.
- A co z bombami? Umiesz je rzucać?
- Tak, ale już potrafię to kontrolować. Wy też powinniście, bo stwórca dał wszystkim takie coś.
- WSZYSTKIM? - krzyknęli Miki i SoK.
- Tak! Nawet wam.
- Skąd to wiesz? - SoK zapytał zainteresowany
- Widziałem niedźwiedzia czychającego w lasach. On też umie rzucać, ale tylko jeśli chce na nas polować.
- To jest niebezpieczny shit - Miki rzekł - Jak mam nauczyć się bombardować?
- Twoje ręce są jak armaty. Bomba automatycznie pojawi się rękach jak to chcesz.
- To mi się podoba!
Mikiemu po paru próbach wkońcu udało się wydobyć bombę.
- Rzuć to, bo wybuchnie!
Pirat wysadził pobliskie drzewo, z którego spadł niedźwiedź.
SoK to zauważył.
- Tu jest ten miś! Uciekajmy z tąd!
Zielona świnia, Miki i SoK uciekli na szczyt drzewa, zanim miś odzyskał przytomność. "Drzewo, ty świnio..." - zamruczał Miki.
Zbliża się zachód słońca (lampy biurowej), więc powoli zbliża się ten czas, kiedy powinni spać. Miki i świnia jeszcze pogadali ze sobą.
- Jak ty się nazywasz?
- Yourself. Nadano mi takie imię, bym wyróżniał się z tłumu.
- Całkiem trafne. Jak mam rzucać bombami tak jak ty?
- Przede wszystkim, postaraj się wyrzucić zaraz przed zgaśnięciem lontu, bo nie chcemy, by zrobiono z ciebie papkę.
- W porządku
Tymczasem miś szuka zdobyczy, które ominął. Ponieważ zbliżała się noc, poszedł spać z pustym brzuchem. Pech chciał, że położył się pod to samo drzewo, na którym spią trzej bohaterowie.
To be continued...
Witajcie! Jak wam się podobał prolog do historii w świecie BombSquada? Dajcie mi znać, bo zamierzam tą serię pisać tak długo jak tylko mogę, by saga była rozbudowana. Parę wątków poruszonych w tym poście zostawię na późniejsze okazje. Trzymajcie się ciepło i do zobaczenia w następnym rozdziale BombStory!
Stwórca kończąc swoją robotę zostawił bohaterów na łące, która nie wyglądała przykuwająco dla oka. Świat dopiero jest w trakcie tworzenia a tu już tworzy bohaterów tej historii! Łąka to tylko zielona ciastolina i wyglądała okropnie! Ale miała swój urok. Trawa z modeliny zawsze wydawała się interesująca nie dlatego, że ma krzykliwy kolor, ale z powodu odcisków stwórcy, które można było na każdym kroku badać. Bohaterowie sobie tak leżeli i leżeli, ale nie mieli odwagi się odezwać. To dwa oddzielne byty, które są skazane na to, co zrobi stwórca! Niech SoK zrobi pierwszy ruch...
- Kim ty jesteś?
- Jestem piratem. Władcą mórz... Zapomniałem. Jeszcze nie stworzono.
- Ale jak masz na imię?
- TheMikirog, ale możesz mówić na mnie Miki.
- A ja SoK. Miło cię poznać.
- Widzisz te góry? Stwórca już wie jak zrobić krajobraz zapierających dech w piersiach.
- Zobaczmy co tam się kryje!
- Dobry pomysł!
Pierwsza rozmowa w historii świata została dokonana. Teraz dwójka rusza w kierunku gór przez las. Las był równie brzydki i fascynujący jak łąka, ale dużo więcej się tu działo. Co tam jest? Pierwsze zwierzaki! Były to dziwne kucharzyki, które biegały dookoła i krzyczały na całe gardło. SoK postanowił zakpić sobie robiąc pseudo program telewizyjny.
Witajcie w naszym programie poświęconym gatunkom plastelinowej krainy czarów i innej materii. Tym razem przyjrzymy się na te, które zwą się Grube Świnie!Miki usiadł po turecku obok niego, wpatrując się na stado Grubych Świń, jak nazwał Soczek. "Nie było lepszej nazwy?" - pomyślał.
Grube Świnie żyją w stadach od 4 do 5. Biegają dookoła i krzyczą w celu znelzienia potencjalnego partnera, ale również służą jako forma komunikacji. Żyją wiecznie. Nie mają naturalnych wrogów. Bezpłciowe."Nie mają naturalnych wrogów?" - powiedział stwórca - "Trzeba to zmienić!"
Nagle część świń zaczęła rzucać bombami (!) klejowymi i część z nich została zabita. Zostały z nich tylko fragmenty rozrzucone dookoła lasu.
W celu wyładowania nerwów spowodowanych przez obserwatorów, rzucają tajemniczymi eksplodującymi kulkami.To są bomby! Piraci to wiedzą! - wtrącił Miki
PFFF! Bombami... Z tego powodu wiele świń nie dożywa dwóch dni życia, mimo braku naturalnych wrogów. Stopień głupoty sięga 50¶ (czyt. stopni Pilcrowa), co powoduje brak percepcji bezpieczeństwa, powodujące samobójcze działania. Liczba gatunków sięga 3, która różnią się percepcją. Czarne są najbardziej samobójcze. Różowe są rzadsze i trochę bardziej rozważne. Zielone można potraktować jako drugiego człowieka. Nie rzucają bombami klejącymi, ale czarnymi. Są niezwykle rzadkie a ich wskaźnik głupoty wynosi tylko 10¶! Zobaczcie! Mamy szczęście! Jeden się nami zainteresował. Powiedz nam, jak to jest być świnią?- Kiepsko jest być świnią, jak nie ma się jak pobawić.
![]() |
| "Nie ma jak się pobawić" - rzadka odmiana świnki |
- TO MÓWI! Uciekaj!
SoK uciekł na drzewo. Miki postanowił zbadać bliżej.
- Jakim cudem ty mówisz?
- Inne świnie też mówią, ale nie umieją alfabetu, dlatego krzyczą swoje. Ja wolę siedzieć cicho, bo jak jest się grzeczny, to można coś dostać.
- Wśród takich głupków nic nie dostaniesz. Z nami, czemu nie. Dołącz do nas! Będziemy się nieźle bawili.
- Zgoda. Już wolę was od tamtych niedorozwiniętych przygłupów.
SoK zaskoczony obrotem spraw zsunął się z drzewa i zapytał bojaźliwie.
- A co z bombami? Umiesz je rzucać?
- Tak, ale już potrafię to kontrolować. Wy też powinniście, bo stwórca dał wszystkim takie coś.
- WSZYSTKIM? - krzyknęli Miki i SoK.
- Tak! Nawet wam.
- Skąd to wiesz? - SoK zapytał zainteresowany
- Widziałem niedźwiedzia czychającego w lasach. On też umie rzucać, ale tylko jeśli chce na nas polować.
- To jest niebezpieczny shit - Miki rzekł - Jak mam nauczyć się bombardować?
- Twoje ręce są jak armaty. Bomba automatycznie pojawi się rękach jak to chcesz.
- To mi się podoba!
Mikiemu po paru próbach wkońcu udało się wydobyć bombę.
- Rzuć to, bo wybuchnie!
Pirat wysadził pobliskie drzewo, z którego spadł niedźwiedź.
SoK to zauważył.
- Tu jest ten miś! Uciekajmy z tąd!
Zielona świnia, Miki i SoK uciekli na szczyt drzewa, zanim miś odzyskał przytomność. "Drzewo, ty świnio..." - zamruczał Miki.
Zbliża się zachód słońca (lampy biurowej), więc powoli zbliża się ten czas, kiedy powinni spać. Miki i świnia jeszcze pogadali ze sobą.
- Jak ty się nazywasz?
- Yourself. Nadano mi takie imię, bym wyróżniał się z tłumu.
- Całkiem trafne. Jak mam rzucać bombami tak jak ty?
- Przede wszystkim, postaraj się wyrzucić zaraz przed zgaśnięciem lontu, bo nie chcemy, by zrobiono z ciebie papkę.
- W porządku
Tymczasem miś szuka zdobyczy, które ominął. Ponieważ zbliżała się noc, poszedł spać z pustym brzuchem. Pech chciał, że położył się pod to samo drzewo, na którym spią trzej bohaterowie.
To be continued...
Witajcie! Jak wam się podobał prolog do historii w świecie BombSquada? Dajcie mi znać, bo zamierzam tą serię pisać tak długo jak tylko mogę, by saga była rozbudowana. Parę wątków poruszonych w tym poście zostawię na późniejsze okazje. Trzymajcie się ciepło i do zobaczenia w następnym rozdziale BombStory!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
